Przeklinana przez każdego prywatyzacja służby medycznej ma jednak pozytywnestrony. I to dla pacjentów, a niekoniecznie dla lekarzy. Kiedyś w razie jakichś problemów zdrowotnych zwyczajnie szło się do lokalnej przychodni, w, której czasami dostawało się skierowanie do konkretnej placówki. Na jakiego doktora się natrafiło, taki nas leczył. Obecnie doktora mamy możliwość wybrać sobie indywidualnie. Jeśli jakiejś kobiecie pasuje konkretnie Birnbaum ginekolog, to chodzi na wizyty do niego. Szczęśliwa jest i pacjentka, która korzysta z usług medyka, którego lubi i któremu ufa, i Birnbaum ginekolog, który na tym zarabia. Ponieważ zyski medyka uzależniony jest od liczby przyjmowanych pacjentów. Jeżeliby nasz Birnbaum ginekolog był kiepski w swojej pracy, jego pacjentki decydowałyby się na innych doktorów i Birnbaum ginekolog przestałby zarabiać. Ta wolna konkurencja na rynku usług lekarskich skutkuje podniesieniem ich poziomu. Wcześniej medyk, dopóki pracował, póty zarabiał, bez znaczenia czy był efektywny i uprzejmy. Teraz te czasy minęły i lekarz musi się starać. Oczywiście całkowita komercjalizacja służby zdrowia jest złym wyjściem, ponieważ ludzie najubożsi zasługują na opiekę zdrowotną w takim samym stopniu, co bogaci. Ci, którzy na rodzimą służbę zdrowia wciąż psioczą, powinni wziąć pod uwagę, że w innych krajach opieka medyczna wygląda często jeszcze gorzej. Należy oczywiście poprawiać i reformować, ale również docenić to, co mamy.
Social tagging: birnbaum > ginekolog > medycyna